Ford Fiesta ST200 (2016) – test

Na pożegnanie z czterema cylindrami w Fieście ST testujemy jej najlepszą dotychczas wersję.

Przesiadając się z jednego samochodu do drugiego, nie ważne jak mocno byśmy się starali, to zawsze, z uwagi na przyzwyczajenia, w jakimś stopniu będziemy stronniczy. Fiesta ST200 nie miała u mnie łatwo, bo wsiadłem do niej prosto z Golfa R i od razu ruszyłem na autostradę. Pierwsze myśli, które przeszły mi przez głowę to „jakie twarde fotele”, „ale taczka”, „200 koni to jednak mało”, „czemu przy wyższych prędkościach muszę cały czas pilnować kierownicy?”. Po dojeździe do domu byłem stanowczo na nie.

Rano wypiłem smaczną kawę, Fieście zaproponowałem trochę bezołowiowej i ruszyliśmy razem w codzienność. ST200 dostała ode mnie nową, czystą kartę. Z godziny na godzinę, z zakrętu na zakręt coraz lepiej ją rozumiałem i darzyłem coraz większą sympatią. To co poprzedniego dnia wydało mi się minusem, z czasem przerodziło się w ogromy plus. Twarde fotele okazały się wyśmienicie trzymającymi, mocno sprężynujące zawieszenie (co ciekawe bardziej miękkie niż w „zwykłym” ST z uwagi na dodatkowe usztywnienia w jego konstrukcji) powodowało uśmiech na twarzy nawet na najmniejszym wirażu, 200 koni mechanicznych z funkcją overboost (na chwilę dodatkowe 15 KM i 30 Nm) było w stu procentach wystarczające, a układ kierowniczy okazał się bardzo komunikatywny i świetnie informował o tym co dzieje się z kołami na drodze. Dziś ciężko wykorzystać poza torem wszystko to, co oferuje nam samochód, jednak Fiesta w wersji ST200 na to pozwala. Dzięki temu, możemy zaserwować sobie solidny strzał z adrenaliny nawet przy wyjeździe na szybkie zakupy do Biedronki albo innego supermarketu.

Na złość bagażnik w Fieście jest na tyle duży, że codzienne, nawet większe zakupy zabierzemy na raz, a wierzcie mi, że chcielibyście po nie jeździć częściej. Co więcej, do tej „kieszonkowej rakiety” bez problemu zapakujecie siebie wraz z trójką znajomych i zestawem bambetli na weekend nad morze. Tam, jak wiemy, można już dojechać piękną autostradą, ale w takim środowisku Fiesta nie czuje się zbyt dobrze, nie jest mistrzem ani spalania, ani komfortu. Do prędkości rzędu 120 km/h spalanie utrzymywać się będzie na przyzwoitym poziomie 8-9 litrów na sto kilometrów, czyli tyle samo ile w mieście przy dynamicznej jeździe. Powyżej tej prędkości apetyt ST200 wzrasta i bez problemu można przekroczyć 11 litrów na setkę.

Aby w pełni wykorzystać parametry obiecywane przez producenta na stacji trzeba tankować PB98. Fiesta nie gardzi również popularnym PB 95, jednak silnik wtedy nie da z siebie wszystkie co najlepsze.

Większa łapczywość na paliwo przy wyższych prędkościach powodowana jest krótkim przełożeniem głównym skrzyni biegów – skróconym nawet w stosunku do „zwykłego” ST. Taki zabieg wpłynął jednak pozytywnie na przyspieszenia – nie tylko to do setki, które wynosi w ST200 6,7 sekundy, ale również na poszczególnych biegach.

JST200 testowaliśmy wczesną wiosną, była więc jeszcze na zimowych oponach, ale mimo tego przy temperaturach powietrza w okolicach 20 stopni Celsjusza podczas przyspieszania kontrola trakcji nie miała zbyt wiele do roboty, zapewne dzięki ograniczonemu momentowi obrotowemu na pierwszych dwóch biegach. Na pewno mało kto lubi być w jakiś sposób limitowany, w szczególności gdy dotykamy tematu koni mechanicznych lub niutonometrów, ale uwierzcie – takie rozwiązanie jest lepsze niż tak zwany „wheel hop” czy bezustanne utraty przyczepności podczas ruszania.

Czy ST200 warte jest dopłaty ponad 14 tys. zł w stosunku do normalnej, 182-konnej wersji z bogatszym wyposażeniem ST2? Niestety nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Dodatkowa moc, nowe nastawy zawieszenia i zmienione zestopniowanie skrzyni biegów wydają się być jedynie detalami, ale to właśnie one dopełniają obrazu najlepszej Fiesty w historii i jednocześnie jednego z najlepszych HH dostępnych w tym momencie na rynku. Nowa Fiesta ST ze swoim eksperymentalnym, 3-cylindrowym silnikiem będzie musiała się sporo napocić, żeby przebić ST200.

Czym napędzany?
benzynowy, turbodoładowany, R4, 1596 ccm
200 KM przy 6000 obr/min (215 KM na 20 s w overboost)
290 Nm przy 2500-4000 obr/min (320 Nm na 20 s w overboost)
skrzynia manualna 6b, napęd na przednie ko≥a
Jak szybki?
0-100 w 6.7 s, max 230 km/h
Na czym jeździ z przodu?
kolumny McPhersona, hamulce z zaciskami 1-tłoczkowymi i tarczami wentylowanymi 278 mm,
opony 205/40 R17
A z tyłu?
belka skrętna, hamulce z zaciskami 1-tłoczkowymi i tarczami 253 mm, opony 205/40 R17
Jak duży?
3.92 x 1.72 x 1.50 m, 1163 kg, 290 l
Jak bardzo spragniony?
w normie
Jak drogi?
od 94 350 zł
A może coś innego?
Renault Clio R.S. 220 Trophy, Peugeot 208 GTi, MINI John Cooper Works

 

zdjęcia: Kacper Szczepański

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz